2 pierwsze sezony Daredevila okazały się wielkim sukcesem seriali Marvela na platformie Netflix. Patrząc na mieszany odbiór kolejnych produkcji i anulowanie niektórych z nich, fani obawiali się poziomu trzeciego sezonu Diabła z Hell’s Kitchen. I niepotrzebnie – twórcy wrócili do korzeni, dając nam najlepszy dotychczas sezon serialu Marvela na Netflixie.

Recenzja nie zawiera spoilerów poza opisem motywów, charakterów i informacji ze zwiastunów. Mogą pojawić się spoilery do wcześniejszych produkcji Marvela.

Do czasu premiery drugiego sezonu Daredevila, seriale Marvela na Netflixie cieszyły się bardzo pozytywnym odbiorem ze strony krytyków i fanów. Od tego czasu sytuacja się zmieniła, prezentując mieszane odczucia w stosunku do Iron Fista, Luke’a Cage’a, drugiego sezonu Jessiki Jones i samego Defenders, który łączył historie wszystkich czterech bohaterów. Trzeci sezon Daredevila, poza początkowym, koniecznym nawiązaniem do wydarzeń z Defenders, zamyka się w obrębie swojej produkcji i wraca do koncepcji znanej z pierwszego sezonu – budowaniu indywidualnych spojrzeń ze strony Matta Murdocka i Wilsona Fiska, a także Karen Page i Foggy’ego Nelsona. Skupienie się na samej fabule i rozwoju postaci, bez dodatkowego budowaniu fundamentów pod przyszłe produkcje, bardzo dobrze wpłynęło na jakość sezonu.

W głównej mierze skupiono się na charakterach bohaterów serialu i to właśnie one zostały najbardziej rozwinięte. Jeszcze mocniej niż wcześniej odcinki składają się z wewnętrznych rozterek postaci, ich przemyśleń i wynikających działań. Nie ma wielkich zawirowań w samej fabule, jednakże właśnie ta prostota oparta o ludzkie doświadczenia buduje rozbudowane konflikty bohaterów – i między sobą, i te wewnętrzne.

Matt Murdock po dramatycznych wydarzeniach z Defenders zaczyna wątpić w dawniej wyznawane ideały. Jednym z ciekawszych elementów jego skłócenia jest jego odejście od Boga. Matt zawsze był silnym katolikiem, a jego rozterki związane z podejściem do słuszności bożych działań zostały świetnie napisane w trzecim sezonie. Jego zmiana dotyczy głównie eliminacji dawnej części życia, jaką był Matt Murdock i pozostaniu przy życiu w pełni jako Daredevil. Charlie Cox genialnie poradził sobie przedstawiając człowieka z jednej strony trzymającego się swoich morałów, religijności i wiary w sprawiedliwość poprzez prawo, a z drugiej rozważającego morderstwo. Wszystko to stopniuje się aż do ostatniego odcinka, w którym następuje przełom jego charakteru. Wybór Charliego do roli Matta jest prawdopodobnie najlepszą decyzją podjętą przez Marvel TV. Chwalić można każdy element gry Coxa – całą przemianę charakteru, przekazywanie silnych emocji i niezwykłe umiejętności walki.

Tak, choreografia walk jest równie silnym elementem. Scena z pierwszego sezonu w korytarzu nagrana jednym ujęciem zdaje się być niewielkim przedsmakiem tego, co twórcy dokonali w jednym z odcinków. W całości zaś dostajemy jeszcze więcej typowych dla Daredevila brutalnych, lecz dynamicznych walk. Największą pomysłowością charakteryzują się jednak sceny walk z udziałem Bullseye’a, który wszelkie przedmioty dostępne pod ręką potrafi zmienić w śmiercionośną broń. Kreatywność choreografii zachwyca w każdej scenie z jego udziałem, a sam kontrast stylu walk z Mattem jest równie interesujący.

Bullseye, czyli Ben “Dex” Pointdexter grany przez Wilsona Bethela to nowa twarz w Daredevilu. Nowy antagonista stopniowo buduje w odbiorcy zaciekawienie, a wraz z poznaniem jego historii i charakteru zwyczajnie szokuje widza. 13-odcinkowy format pozwolił na szerokie rozbudowanie postaci i jego psychiki. Bullseye jednocześnie zadowoli fanów komiksów, którzy znają go jako bezwzględnego mordercę, jak i nowych widzów, dzięki rozbudowie jego charakteru i historii, która pozwala wczuć się w postać Dexa. W głównej mierze największą ciekawość budzi jego choroba psychiczna, co czyni jego postać bardziej naturalną, a jednocześnie także bardziej przerażającą.

Trójkę genialnie obsadzonych postaci kończy dobrze znany Wilson Fisk, w którego ponownie wciela się Vincent D’Onofrio. Jest to bezwzględnie najlepiej napisany złoczyńca z wszystkich seriali Marvela na Netflixie. Jego motywacje, które ewoluowały w paranoiczną miłość, pokazują Fiska z innej strony. Jego zmiana rozpoczęła się już pod koniec pierwszego sezonu, jednakże dopiero tu widzimy pełne skutki jego przemiany. Co jednak jest najważniejsze, to sposób, w jaki odbudowuje swoje dawne imperium. Możemy ujrzeć potęgę i geniusz Fiska, który chce odbudować swoją pozycję do takiej, w jakiej poznaliśmy go w pierwszym sezonie. Jednakże tym razem główną rolę podczas jego odbudowy odgrywają jego emocje, co uwalnia w nim jeszcze większą siłę.

Na równie wielką pochwałę zasługuje nowa postać stworzona na potrzebę serialu – Ray Nadeem. Mogłoby się wydawać, że z początku poboczna postać, która jest jednym z wielu agentów FBI, będzie służyć jedynie jako tło w serialu. Twórcy jednak postanowili rozwinąć postać Nadeema do tego stopnia, że nie tylko jest jedną z najczęściej pojawiających się postaci, ale także jedną z najbardziej rozwiniętych pod względem historii i charakteru. To właśnie z nim widz wiąże największe emocje i wiele wątków opowiedzianych jest z jego perspektywy. Aktor Jay Ali i jego rola jest z pewnością największą pozytywną niespodzianką tego sezonu.

Powracają również znani z poprzednich sezonów przyjaciele Matta Murdocka, czyli Foggy Nelson i Karen Page. Postacie grane odpowiednio przez Eldena Hensona i Deborah Ann Woll zostały indywidualnie rozwinięte o historie związane z ich rodzinami, przybliżając ich odbiorcom. Przez osobiste poszerzenie historii i stałe uczestnictwo w głównych wątkach są to kolejne postacie, które zdają się wchodzić na pierwszy plan. Pomimo pozornego natłoku głównych postaci, każdy z nich dostaje miejsce do pokazania się i sensownie uczestniczy w historii.

Nie oznacza to, że zabrakło miejsca dla postaci pobocznych. Bardzo ważną rolę w rozwoju Matta Murdocka odgrywają siostra Maggie i ojciec Lantom. Ich relacje z Mattem i ich problemy ukazują życie głównego bohatera z ludzkiej strony, zwłaszcza w historii, w której chce to ludzkie życie odrzucić. Zważając na ich bliskie relacje i religijność Matta, postacie księdza i zakonnicy wychowujących go za dzieciństwa są niezwykle istotne dla jego charakteru.

Nawet muzyka, która często stanowi coś całkowicie pobocznego przy produkcji filmów i seriali pozwala zwrócić na siebie uwagę. Jako osoba, która nie skupia się specjalnie na ścieżkach dźwiękowych szczerze przyznaję, że liczne wykorzystania motywów i operowanie tempem wyraźnie zaznaczają się podczas seansu. Sama manipulacja efektami dźwiękowymi w różnych sytuacjach w sezonie również nadaje pozytywnie ciekawego efektu.

Cała historia trzeciego sezonu pozwala na budowę i rozwój pozostałych wątków, które spójnie towarzyszą sobie nawzajem i dążą do jednego punktu. Serial z odcinka na odcinek buduje tempo, łączy historie i sprawia, że wciąż chcemy coraz więcej i właśnie dokładnie tego “więcej” dostajemy. Wyraźnie dostrzec można, jak profesjonalizm i pasja twórców wpływa na produkt – nie tylko mamy tu spójną i logiczną fabułę, ale również ogrom symboliki, powiązań, paraleli i wielu innych środków, które wpływają na jakość i piękno produkcji. Właśnie tak, trzeci sezon Daredevila jest po prostu piękny, a za tym pięknem stoi bezbłędna i szokująca choreografia, zachwycające i naturalne postacie oraz genialna i wzruszająca historia.

10/10

Trzeci sezon serialu Daredevil jest dostępny na platformie Netflix.