Iron Fist sezon 2. – Recenzja

Pierwszy sezon Iron Fista był według wielu fanów pierwszą porażką MCU. Zważając na złe opinie, Marvel w drugim sezonie zmienił przede wszystkim showrunnera i choreografa walk. Czy twórcy podołali wyzwaniu?

 

Recenzja posiada drobne spoilery do 2. sezonu Iron Fista (opisy motywów, charakterów). Mogą pojawić się spoilery do poprzednich produkcji z serii.

 

Już przed premierą widać było, że Marvel TV wzięło sobie do serca krytykę po pierwszym sezonie Iron Fista. Głośno było o nowym showrunnerze, Ravenie Metznerze, który jest ponoć wielkim fanem postaci i zna się na sztukach walki. Choreografia walk była poza kiepskim scenariuszem najczęściej krytykowanym elementem pierwszego sezonu, dlatego zdecydowano się zatrudnić choreografa znanego z pracy przy m.in. Czarnej Panterze. Sami aktorzy dostali dużo więcej czasu na przygotowanie się do roli. Można więc powiedzieć, że w przeciwieństwie do pierwszego sezonu, tym razem Marvel skupił się znacznie bardziej na jakości produkcji.

 

 

Drugi sezon opiera się na kontynuacji historii Danny’ego Randa i Colleen Wing po wydarzeniach z pierwszego sezonu Iron Fista, Defenders i cameo obu postaci w drugim sezonie Luke’a Cage’a. Danny Rand przejmuje obowiązki Daredevila, który w Defenders prosił o zastąpienie go w obronie jego miasta. Danny stara się zapewnić pokój w mieście, zatrzymując wojny triad. Powracają również postacie, które tym razem staną się antagonistami głównych bohaterów.

 

W przeciwieństwie do pierwszego sezonu, tym razem Danny nie jest jedynym głównym protagonistą. Równie ważna jest Colleen Wing i jej historia. Prowadzone są historie obu postaci, które uzupełniają się wzajemnie i pchają fabułę do przodu. Relacja Danny’ego i Colleen jest jednym z jaśniejszych punktów serialu. Pierwszy raz w netflixowym zakątku MCU związek głównych postaci zwraca uwagę widza i sprawia, że odbiorcy faktycznie troszczą się o ich dynamikę i przyszłość. Pomimo odrębnych wizji ratowania miasta i narażania życia, Danny i Colleen wzajemnie się wspierają i tworzą wyjątkowo ciekawą parę – zarówno w związku, jak i podczas walki.

 

 

Sam Danny przeszedł wielką zmianę charakteru. Staje się bardziej odpowiedzialny zarówno podczas spełniania swojego obowiązku ochrony miasta, jak i w utrzymaniu związku z Colleen. Jego charakter z pierwszego sezonu nie jest w pełni porzucony – nowy showrunner stworzył naturalny sposób ewolucji Danny’ego. Początkowo wciąż obecny w nim jest naiwny chłopiec sprzed pobytu w K’un-Lun, jednak coraz częściej zauważa swoje wady i zmienia się w dojrzałego obrońcę Nowego Jorku.

 

Colleen chce porzucić wojownicze życie, które staje jej na drodze tego normalnego. Wciąż jednak chce pomagać ludziom i stara się to robić na różne, inne sposoby. Nie ucieka jednak przed koniecznością użycia siły, kiedy pozostaje to jedyną opcją – nie chce pomagać Danny’emu w zwalczaniu przestępczości, jednakże zawsze pomoże mu w potrzebie. Bliżej końca sezonu Colleen przechodzi olbrzymią zmianę definiującą jej postać. Kierunek, w jakim poszli twórcy jest godny podziwu… ale to już jest dużym spoilerem.

 

 

Relacje między postaciami są jednym z ważniejszych poprawionych elementów. Głównym antagonistą jest Davos, przyjaciel Danny’ego z K’un-Lun, który jest dla niego jak brat. Davos uważa, że Danny nie zasługuje na błogosławieństwo, jakim jest posiadanie tytułu Żelaznej Pięści, z którą wiąże się wielka moc i pragnie mu ją odebrać. Sądzi, że Danny nie wykorzystuje wystarczająco swojej mocy do zwalczania zła. Ich konflikt przeradza się w podobny do tego z drugiego sezonu Daredevila między Mattem Murdockiem a Frankiem Castle – Punisherem. Davos, podobnie jak Frank, dąży do zabójstwa przestępców, zamiast zamykania ich w więzieniu.

 

Sam Davos jest ciekawym antagonistą. Posiada podobne wady do Danny’ego – dla obu wielką wartość ma samo posiadanie Pięści, a dopiero na drugim miejscu jest jej właściwe użycie. Davos pragnie oczyścić Nowy Jork z wszystkich przestępców. Co jednak czyni go złoczyńcą jest to, że w przeciwieństwie do podobnego mu Punishera, Davos za cel obiera likwidację wszystkich przestępców, niezależnie od wielkości winy. Uważa, że tylko on i tylko w ten sposób jest w stanie osiągnąć pokój. Pomimo poprawnego prowadzenia tych wątków, są one mimo wszystko bardzo proste. Davos jest ciekawy i intrygujący, ale nie zostawia wiele miejsca na sympatię u widza.

 

 

Nową postacią w tym sezonie jest Mary Walker, komiksowa Typhoid Mary. Cierpi ona na rozdwojenie jaźni. Postać Mary jest niezwykle ciekawie przedstawiona, a jej problemy związane z podziałem ciała na różne osobowości sprawdzają się idealnie w produkcji bogatej w relacje między postaciami. Aktorka Alice Eve jest gwiazdą tego sezonu – jej różne interpretacje poszczególnych osobowości i ich wewnętrzny konflikt jest ciekawy i tajemniczy, co wpasowuje się w mistyczny klimat serialu.

 

W serialu powracają także Ward i Joy Meachum, przyjaciele Danny’ego z dzieciństwa. Ward był najbardziej i najciekawiej rozwiniętą postacią pierwszego sezonu. Teraz wciąż boryka się ze swoimi problemami, które spowodowane były jego okropną przeszłością. Pomimo tego, że wątek Warda trzyma się najczęściej z dala od mistycznego, głównego wątku, to jest on wciąż najprawdziwszą i najtragiczniejszą częścią serialu. Przyziemne problemy Warda dodają autentyczności serialowi i pozwalają widzowi wczuć się w jego problemy.

 

 

Joy tym razem powraca jako antagonistka. Sprzymierza się z Davosem, aby odegrać się na Dannym za zrujnowanie jej życia. Wątek Joy, pomimo większego rozwinięcia w dalszej części serialu, jest prawdopodobnie najsłabszym elementem tego sezonu. Postać Joy jest intrygująca, jednak jej motywacje wydają się mocno wyolbrzymione, aby faktycznie mogła stać się antagonistką. Problem z jej zmianą pojawił się już w pierwszym sezonie, więc nowy showrunner musiał ten wątek kontynuować, jednakże niewiele do niego dodano, aby stał się wystarczająco wiarygodny.

 

Sezon ten w dużym stopniu opiera się na postaciach i ich relacjach. Pokazuje dogłębnie ich problemy i nie oszczędza na faktycznym pokazaniu ich źródła, czego brakowało w pierwszym sezonie. Mowa tu głównie o retrospekcjach z K’un-Lun – jest to na tyle ciekawy, oryginalny i ważny dla Danny’ego wątek, że cieszy każda scena z jego przeszłości, wprowadzając powiew świeżości do seriali Marvela i Netflixa. Równie przyjemnym elementem jest jego umiejscowienie w uniwersum – serial nawiązuje do innych produkcji MCU, w tym filmów. Pojawiają się także postacie z innych seriali Netflixa, w tym Misty Knight, której relacja z Colleen zapowiada oczekiwaną przez fanów bohaterską współpracę bohaterek.

 

 

Drugi sezon Iron Fista jest znaczną poprawą w stosunku do poprzednika. Potrafi sprawić, aby widz troszczył się o historię i relacje między bohaterami. 10-odcinkowy format świetnie się sprawdził – dzięki niemu fabuła nie jest przedłużana. Każdym odcinkiem budowana jest coraz ciekawsza historia, dzięki czemu po prostu chce się sięgnąć po coraz kolejne. A im dalej, tym ciekawiej – finał i jego końcówka są już czystą zabawą, zwłaszcza dla fanów Marvela. Sezon 2. serialu Iron Fist nie jest najlepszą produkcją duetu Marvel-Netflix. Nie jest najbardziej profesjonalny, ani zawiły fabularnie. Jest jednak jednym z najciekawszych i najprzyjemniejszych sezonów tych produkcji. Sprawia, że pomimo kilku wad wciąż chce się go oglądać i zostawia olbrzymią chęć obejrzenia kontynuacji, która – zważając na zakończenie – z pewnością pojawi się w niedalekiej przyszłości.

 

8/10

 

Drugi sezon serialu Iron Fist jest dostępny na platformie Netflix.

 

6 thoughts on “Iron Fist sezon 2. – Recenzja

  1. Wątek Joy w pierwszym sezonie skończył się tak, że w drugim mogli po prostu wyjaśnić, że specjalnie się dogadała z Davosem, żeby go później łatwiej pokonać. A twórcy postanowili jednak rozwinąć tę jej iracjonarną zmianę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *